poniedziałek, 16 lutego 2009

Ice-swimming

Stwierdziłem, że wypada coś napisać przed moją krótką wycieczką do Polski. Tutaj jest tak fajnie, że aż nie chce mi się wracać, chociaż tu też czekają mnie niesamowite przeżycia i intensywny tydzień, ale również trudne decyzje. Może dlatego moje przygotowania do wyjazdu jeszcze się nie zaczęły, a powinny, zwłaszcza zważywszy na to, że jutro mam wykłady od 12 do 18. Może, aby trochę się odprężyć dziś zaprosiłem znajomych na wspólne robienie naleśników, a wcześniej byłem na ice-swimming. To taka typowo "fińska" rozrywka, tzn. wskakuje się do wyrąbanej w jeziorze przerębli (takiej większej, nasza była może 3x5 metrów, płynie kawałeczek, a potem idzie do sauny. Jak już się nagrzeje odpowiednio to wraca się do jeziorka i powtarza cały cykl. Jest to niesamowite uczucie, bardzo przyjemne (sauna sama w sobie nie jest aż tak fajna) i mógłbym tak siedzieć godzinami:) Poza tym wczoraj jedliśmy spaghetti u belgijek (wspólne weekendowe posiłki stały się już chyba tradycją, aż żal mi opuszczać następne:(), a potem wybrałem się na walentynkową imprezę w mieszkaniach. Dziwnym trafem tym razem nie było policji (poprzednio nagrali naszą imprezę, która była w jakiejś ichniejszej "interwencji" czy czymś takim), ale impreza była średnia (zwłaszcza w porównaniu ze środową, czwartkową i piątkową). Będzie mi tego brakować przez tydzień w Polsce. Na razie mnie przeraża góra naczyń w zlewie i jutrzejsze zajęcia:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz