W zasadzie powinienem był napisać tego posta już w sobotę, bezpośrednio po powrocie, ale jakoś nie było czasu w weekend. W ogóle ostatnio jestem tu strasznie zajęty, cały czas coś się dzieje, i dlatego już od jakiegoś czasu nie było nowych postów. Ale do rzeczy - czwartek i piątek spędziłem w Helsinkach na krótkiej wycieczce.
Wycieczka (w zasadzie przejazd autokarem) była organizowana przez Samorząd Studentów i kosztowała 30 eur - tyle co ulgowy bilet na pociąg w jedną stronę. W zasadzie był to główny czynnik, który skłonił mnie do uczestniczenia w niej - nie spodziewałem się po Helsinkach niczego nadzwyczajnego. Na szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna - Helsinki, jako miasto bardzo mi się spodobały. Choć nie są duże, to urokliwy port i uliczki starego miasta robią bardzo pozytywne wrażenie. Nie jest to metropolia w europejskim sensie - brakuje wysokich budynków, a życie miasta sprawia wrażenie znacznie wolniejszego niż w Warszawie. Największym zabytkiem jest Katedra, która robi duże wrażenie (choć nie takie jak moskiewskie świątynie) i wielki Sobór Uspieński. Do tej pierwszej udało mi się wejść do środka, natomiast ten drugi był niestety zamknięty. Architektura starego miasta przypomina nieco Petersburg - co nie jest niczym dziwnym, w końcu miasto najbardziej rozwijane było za czasów carskich. Przed katedrą stoi pomnik Aleksandra II, a gdzieś widziałem również Piotra I, co tym bardziej przypomina carską historię tego miasta. Główną część miasta stanowi urokliwy deptak, na którym spotkaliśmy pijaka, z którym nie dało się porozumieć nawet po fińsku:P (Nie rozumiał: Kiitos! (Dziękuję!) i Mina en puhu suomea! (Nie mówię po fińsku). Ponadto mój fiński przydał się jeszcze następnego dnia, gdy dogadaliśmy się z panem w pizzerii, choć w ogóle nie mówił po angielsku. W takich momentach odczuwam wielką satysfakcję że znam już kilka słów:P. Na nocny spacer po Helsinkach wybraliśmy się w czwartek, więc za bardzo nie skosztowaliśmy nocnego życia miasta - było w miarę pusto, jakkolwiek podświetlenia robią dobre wrażenie i stwierdziłem, że lubię Helsinki nocą. Spacer po mieście i wizyta w porcie wypełniły nam cały pierwszy dzień.
Drugiego dnia odwiedziłem dwa muzea - muzeum sztuki współczesnej Kiasma i muzeum historii naturalnej, a także największą atrakcję Helsinek - kościół w skale. To właśnie on zrobił na mnie największe wrażenie - zdjęcia nie oddają wszystkiego, ale atmosfera wytworzona przez gołe skały jest niesamowita. W ogóle Helsinki bardzo podobają mi się architektonicznie - zarówno najnowsze postmodernistyczne budowle (Kiasma), jak i surowe modernistyczne budynki biurowe i mieszkalne znakomicie komponują się z otoczeniem. Nie uświadczysz w stolicy Finlandii potworków architektonicznych, typowych dla polskich miast, wszystko wydaje się przemyślane i dopasowane do siebie. Nawet bloki mieszkalne wydają się ciekawsze i ładniejsze niż w Polsce. Być może ten zachwyt wynika z mojego zafascynowania skandynawską architekturą, niemniej estetyka Helsinek nie jest zepsuta przez dziwne konstrukcje. Z drugiej strony nie brakuje budynków ciekawych, które jednak znakomicie wpisują się w otoczenie i nie kontrastują z zabytkowymi sąsiadami.
Muzeum sztuki współczesnej w zasadzie mi się podobało, choć w pewnym momencie poziom abstrakcji przekroczył moje granice zrozumienia. Niemniej niektóre koncepcje (najciekawsze uwiecznione na zdjęciach) były niezwykle interesujące. W muzeum historii naturalnej poczuliśmy się jak dzieci, dotykając futer renifera i bawiąc się różnego rodzaju eksponatami (można było). Jak na taką placówkę przystało muzeum jest bardzo interaktywne i poza dokładnymi makietami i szkieletami różnych zwierząt oferuje możliwość powąchania odchodów czy dotknięcia futra leśnych ssaków.
Po napisaniu tego posta doszedłem do wniosku, że Finowie są jednak estetami - moje spostrzeżenia, dotyczące architektury w Helsinkach można w dużo mniejszej skali zastosować również w Joensuu. Ich upodobanie prostoty jest mi niezwykle bliskie - pewnie dlatego tak lubię skandynawski design, zwłaszcza jeżeli chodzi o architekturę i wnętrza.
To tyle, zdjęcia wkrótce na Picasie (na razie nie chcę mi się zgrywać). Piszcie co tam u Was i jak sesja:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz