niedziela, 11 stycznia 2009

Ok, więc teraz pierwszy post z Joensuu:)

Przyjechałem tu w poniedziałek, i od razu zaskoczyło mnie to, że jest tu dużo śniegu, a ulice są nieodśnieżane - nadmiar śniegu jest tylko zgarniany przez pługi. Powoduje to że jest strasznie ślisko na ulicach, ale i tak jest mało samochodów, więc specjalnie to nie przeszkadza. Ja na razie poruszam się autobusem (który jest b.drogi - bilet miesięczny kosztuje 40 eur, a jeden przejazd 3 eur) i rzadko jeździ, ale głównym moim środkiem transportu już wkrótce będzie rower - wszyscy tu jeżdżą w ten sposób, pomimo zimy, co również jest zaskakujące. Widok stojaków, oblepionych
zaśnieżonymi rowerami robi dziwne wrażenie i trochę mnie przeraża, ale będę musiał przywyknąć - zresztą nie będzie to trudne, bo już teraz kiedy na dworze jest powyżej -5 to już mówimy że jest ciepło, więc chyba dam radę się przyzwyczaić. Joensuu to małe (w sensie liczby ludności) (wg wikipedii ok. 60 tys.) miasteczko, ale rozległe obszarowo. Mój pokój jest ok. 5km od centrum, a w mojej dzielnicy mieszka dużo więcej studentów z wymiany, więc nie jest tak źle - często spotykamy się u kogoś i tam rozpoczynamy imprezy. Zresztą drugie duże skupisko "Erazmusów" również znajduje się daleko od centrum, tylko, że z drugiej strony miasta - mieszkanie bliżej uczelni jest luksusem, za który musielibyśmy sporo więcej zapłacić. Poza tym jest dużo lasów, zieleni, lodowisk i basenów. W związku z tym będzie gdzie chodzić na spacery - dzisiaj np byliśmy nad jeziorem i lepiliśmy bałwana:D W zeszłym tygodniu - od
środy na uczelni mieliśmy orientation week - specjalne wykłady, wprowadzające nas w życie uczelni i miasteczka. Najbardziej interesujący był policjant - jego odpowiedź na pytanie "Czy za jeżdżenie na rowerze bez światełka grozi jakaś kara?" brzmiała "No tak, możecie dostać mandat, ale jak powiecie, ze przed chwilą Wam się wyczerpały baterie, albo się zepsuło, to dostaniecie co najwyżej upomnienie." albo "Czy za jeżdżenie na rowerze po pijanemu grożą jakieś konsekwencje? " Odp: "Generalnie nie ma limitu alkoholu we krwi jeżeli chodzi o rowery, o ile nie jedziecie wężykiem całą szerokością jezdni, nic wam nie grozi, w przeciwnym wypadku możecie dostać mandat." To jest drugi powód, dla którego muszę sobie kupić rower - autobusów nocnych nie ma, a wracanie z imprez na piechotę średnio mi się uśmiecha. Jak na razie to prawie codziennie się spotykamy na jakieś piwo, a raz na 2-3 dni większa impreza, w przyszłym tygodniu z tego co widzę zacznie się prawdziwy "Erasmus" - mamy imprezy we wtorek i środę, a myślę że i w weekend coś będzie. Więc generalnie wracam do czasów licealnych, a nawet tu imprezuje częściej - czuje się klimat wakacyjny na razie, ciekawe co będzie jak się zaczną zajęcia. System studiowania tutaj polega na tym, że nie ma sesji sensu stricte, tylko przedmioty składają się z bardzo intensywnych wykładów, które trwają tydzień - dwa (jeżeli wykładowca przyjeżdża gościnnie z jakiegoś innego uniwersytetu, ew. 2 miesiące po 2 razy w tygodniu, a po takim kursie odbywa się egzamin. W związku z tym mam nadzieję wyrobić sobie te 30 ECTS w miarę wcześnie, i potem trochę intensywniej pozwiedzać.
Faktem jest, że oferta przedmiotów ekonomicznych jest tutaj bardzo
skromna i w związku z tym nie spodziewam się jakiegoś strasznie
pracochłonnego semestru (będę miał znacznie mniej matematyki niż na
SGH, bo po prostu nie ma z czego wybierać), a więcej przedmiotów
"społecznych" czy opisowych. Zrobię sobie tu trochę takie "Russian
studies" - uczelnia ma taką ścieżkę "Karelia, Russia and Baltic Area"
i myślę że spokojnie uda mi się już ukończyć, zwłaszcza że wlicza się
do niej "Finnish I", na który się zapisałem. Już w czasie "Orientation
Week" mieliśmy kurs "survival finnish", więc trochę spotkałem się już
z tym językiem, który jest trudny i dziwny, ale nawet mi się podoba.
Niestety, ciężko liczyć że w czasie 15-godzinnego kursu w kilkudziesięcioosobowej grupie uda mi się czegokolwiek nauczyć, no ale to się jeszcze okaże. Ciekaw jestem, jak wygląda to w przypadku innych przedmiotów, ale nie spodziewam się wysokiego poziomu nauczania.

Już od początku zajęli się nami tutorzy - Janne i Juho, którzy
pomagali nam załatwiać różne formalne rzeczy i zorientować się jak
wygląda miasto. Siłą rzeczy, to z nimi na początku wychodziliśmy na
piwo i nieco lepiej się znamy w ramach naszej grupy, w której są 3
Francuzki, 2 Niemki i 3 Polaków. W ogóle, jak wyszło na wczorajszej
"Get to know each other party" największą grupą studentów z wymiany są
Polacy, co jest trochę denerwujące:P Ale co zrobić, w sumie jesteśmy
największym narodem w tej części Europy, a wydaje mi się zrozumiałe,
że Polacy częściej chcą wyjeżdżać niż obywatele innych dużych krajów.

Jeżeli chodzi o Finów to oni są nieco dziwni. Potwierdzają to zarówno
moje spostrzeżenia na wczorajszej imprezie, jak i doświadczenia
koleżanek z fińskimi współlokatorami. Generalnie są zamknięci w sobie
i nieskorzy do pomocy (nie licząc niektórych tutorów, a poza tym
średnio chcą się z nami zapoznawać). Z naszej pozycji wyglądało to
trochę jakby byli zarozumiali.

Z innych ciekawych rzeczy, których dowiedziałem się podczas
orientation week jest pokaźna ilość wycieczek, z których będę chciał
skorzystać (już się zapisałem na jedną do Helsinek), poza tym na pewno
chcę pojechać do Laponii i na 100% do Kuopio na Małysza:D (Fakt już
nie skacze jak kiedyś, ale zawsze). Poza tym, Finowie mają mnóstwo
dziwnych zwyczajów (np. alkohol mocniejszy niż piwo można kupić tylko
w specjalnych "Alko" shopach), czy w niedziele jest wszystko
pozamykane. Ponadto, kilka dni temu, fińska zima mnie pokonała i też
byłem chory przez kilka dni, no ale teraz już jest w miarę w porządku
i mam nadzieję że już jutro będę mógł wrócić do aktywności również
sportowej (moje z trudem upchnięte łyżwy na razie czekają na poprawę
stanu zdrowia)

Poza tym strasznie podoba mi się architektura uczelni i co niektórych
budynków - ale ja ogólnie lubię skandynawski design i to się wpisuje w
te proste formy. Np jakiś czas temu mieliśmy zajęcia w sali, która
wyglądała na kompletnie niewykończoną - rury wiły się pod sufitem a
poza tym nieotynkowane cegły i beton - ma to swój urok. Jeżeli chodzi
o mój pokój, to mieszkam w takim 3 pokojowym mieszkaniu wraz z innym
Polakiem i Belgiem, aczkolwiek z nimi na razie nie miałem okazji za dużo
porozmawiać - za dużo się dzieje.

Zdjęcia mam nadzieje za kilka dni.

4 komentarze:

  1. Zdjęcia Finek?:)
    Większość tych, które się widzi na ulicach to blondynki, a niektóre z nich są nawet ładne:) Poza tym są szczupłe, więc wyglądają dosyć apetycznie - nie miałem okazji na razie poznać ich zbyt wielu (ta, którą poznałem akurat nie jest szczupła), ale mam nadzieje że po pierwszych zajęciach będę mógł coś więcej o tym napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Janek, zamienmy sie, bo ja mam tylko z Finkami do czynienia,zadnych Finow ;) I ja moge powiedziec, ze Finki generalnie sa szczuple. I maja specyficzna urode, rozpoznaje sie je na ulicy (Finow juz troche trudniej). A sklepow Alko mamy na 180tys. mieszkancow 8, ciezko znalezc cos ponizej 10 euro. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń