poniedziałek, 19 stycznia 2009

Poweekendowo:)

Myślę, że koniec weekendu jest dobrą porą na napisanie nowej notki i dodanie kilku zdjęć z fińskim klimatem. Wczoraj, z okazji soboty, wybrałem się na spacer po jeziorze. Uprzedzając obawy, i zarzuty nieodpowiedzialności, podkreślę na początku, że lód na jeziorze jest dość gruby i chodzenie po nim jest bezpieczne:) - potwierdzają to okoliczni mieszkańcy i nasze doświadczenia:P

Spacer rozpoczął się od rynku w Joensuu...




Jak widać na zdjęciach nic specjalnego na nim nie ma, niemniej uważam, że miasteczko ma swój urok. Wielki miejski termometr pokazywał -11, co jest średnią temperaturą ostatnich dni i już nie budzi w nas (studentach Erasmusa) większych emocji - ja nawet polubiłem to charakterystyczne szczypanie w twarz i w niczym nie przeszkadza to w spacerze. Pierwszym punktem wycieczki był ogród botaniczny, który z racji swojego położenia nad jeziorem doskonale nadawał się do rozpoczęcia spaceru. Okazał się on wielką szklarnią, w której było jednak dosyć ciepło i przyjemnie, a gęsto nasadzone rośliny wywoływały charakterystyczny, leśny zapach i specyficzną atmosferę. Największą atrakcją ogrodu jest wielka biała papuga, która przez cały czas krzyczała do nas "Terve!" ("Dzień dobry!") Poza tym, jak widać na zdjęciach w ogrodzie jest dużo gatunków roślin tropikalnych, na których gdzieniegdzie wisiały owoce (Oparliśmy się pokusie ich zerwania i zjedzenia). Mi najbardziej podobała się sala z różnymi rodzajami kaktusów.






Generalnie ogród botaniczny w Joensuu nie jest super ciekawy, znacznie bardziej podobały mi się widoki z jeziora. Joensuu jest miastem położonym w Karelii, a więc rejonie słynącym z wielkich i pięknych jezior. Na wszelkich spotkaniach wyjaśniano nam, że "Joensuu" znaczy "Usta rzeki" i rzeczywiście tak jest. Miasteczko położone jest po dwóch stronach rzeki przy jej ujściu do jeziora Pyhäselkä. Jezioro ma powierzchnię 361 km2 (Dla porównania Śniardwy 113 km2), więc jest dosyć duże. Ze względu na dużą ilość wysp na początku nie robi jednak wrażenia, którego się po nim spodziewałem - może wszedłem na nie od złej strony. W każdym bądź razie otoczone jest dzikimi lasami i już nie mogę się doczekać, jak będę mógł pojeździć po nim na rowerze (mam nadzieję kupić w przyszłym tygodniu) i docenić jego urok. Tymczasem kilka zdjęć - typowe fińskie domki nad jeziorem i próba pokazania jego wielkości.






W przyszłym tygodniu pewnie wybierzemy się większą ekipą na jakąś dalszą wyprawę - okoliczne trasy do nart biegowych i zamarznięte jezioro kuszą, żeby lepiej poznać okolicę.

1 komentarz: